facebook

Historia

HISTORIA Sanktuarium Meryem Ana

Nowożytna historia Meryem Ana rozpoczyna się w pierwszej połowie XIX wieku nad brzegiem Renu niemieckiej Westfalii, we wsi niedaleko miasta Dulmen, w łóżku chorej kobiety pochodzącej z chłopskiej rodziny. Anna Katharina Emmerich (1774-1824), bo o niej mowa, cierpiała z powodu nieuleczalnej choroby, która w trakcie  ostatnich 12 lat jej życia przykuła ją niemalże całkowicie do łóżka. W tym to właśnie czasie pojawiły się u niej wizje dotyczące życia Jezusa i Maryi.

Wizje te są niezwykle obszerne i szczegółowe i zawierają one fakty, miejsca oraz ludzi, które w żaden sposób nie mogły być jej wcześniej znane. Wzbudziły one ogólną ciekawość, zdziwienie oraz zainteresowanie nie tylko mieszkańców lecz także niektórych „intelektualistów”, w tym niemieckiego poety romantycznego Clemensa Brentano (1778-1842). W 1818 roku przeniósł się on do Dulmen, by wkrótce potem stać się osobistym „sekretarzem” Kathariny Emmerich. Dzień po dniu robił notatki o tym, co Katharina mówiła mu o życiu Jezusa i Maryi Dziewicy. Znacznie później, przeczytawszy materiał, który zebrał, postanowił go wydać. Uczynił to w 1835 roku dziełem zatytułowanym: Bolesna Męka Naszego Pana Jezusa Chrystusa. Tuż po jego śmierci w roku 1842 roku, ukazuje się kolejny tom zatytułowany: Życie Najświętszej Maryi Panny według wizji Anny Katarzyny Emmerich.

W przedostatnim rozdziale tej właśnie książki czytamy: „Maryja nie mieszkała w samym Efezie, lecz w okolicy, gdzie osiedliło się wiele znanych Jej już kobiet. Miejsce zamieszkania Maryi znajdowało się, wychodząc od Jerozolimy, mniej więcej trzy i pół godziny drogi od Efezu na górze po lewej stronie. Góra ta opada w kierunku Efezu, który jest widoczny blisko u jej podnóża, gdy idzie się z południowego wschodu, jednak gdy podejdzie się dalej, widać, jak rozciąga się dookoła niej. Nieco na południe od Efezu, przed którym znajdują się rozległe aleje drzew, a pod nimi na ziemi leżą żółte owoce, wąskie ścieżki prowadzą na dziko porośniętą górę. W okolicach szczytu góry rozciąga się pagórkowato, również porośnięta równina, o powierzchni, którą można przejść w pół godziny. Tam powstała owa osada.

Jest to bardzo ustronna, opuszczona kraina z wieloma żyznym i uroczymi pagórkami, czystymi jaskiniami skalnymi, między niewielkimi kawałkami piaszczystej powierzchni, dzika, lecz nie od ludna, z wieloma rozsianymi drzewami o gładkim pniu i w kształcie piramidy, których dolna część daje szeroki cień.

Kiedy Jan sprowadził tu Najświętszą Pannę, dla której dom kazał wcześniej zbudować, mieszkały już w tej okolicy liczne rodziny chrześcijańskie i święte kobiety. Niektórzy zamieszkiwali ziemianki i jaskinie skalne, które przy użyciu lekkiego drewna zostały przystosowane na mieszkania, niektórzy lekkie namioty. Sprowadzili się oni tutaj jeszcze przed prześladowaniami. Ponieważ jako schronienie wykorzystywali jaskinie i inne miejsca, jakie podarowała im natura, ich mieszkania przypominały więc pustelnie, najczęściej oddalone od siebie o kwadrans drogi, a cała osada w tej okolicy przypominała rozsiane gospodarstwa. Dom Maryi zrobio­ny był z kamienia. W niewielkiej odległości za nim skalista góra wznosiła się ku szczytowi, z którego ponad pagórkami i drzewami można zobaczyć Efez i morze z wyspami. Miejsce to leży bliżej morza niż Efezu, który jest oddalony od niego o kilka godzin. Krai­na ta jest opuszczona i nie odwiedzana”.

Odkrycie Meryem Ana (1891)

Odkrycie Meryem Ana związane jest z pewnym epizodem z życia klasztornego. Pewnego dnia we Francuskim Szpitalu w Izmirze (Smyrnie), przełożona Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego A’Paulo, Siostra Maria de Mandat Grancey, wraz z innymi zakonnicami słuchała czytania duchowego, którym tego dnia był fragment z „Życia Najświętszej Marii Panny” autorstwa Anny Katarzyny Emmerich, opisujący w detalach dom Maryi w Efezie. Zaintrygowana tekstem siostra poprosiła ojców lazarystów - Henry’ego Junga i Eugène’a Poulina, uczących w Kolegium Najświętszego Serca Jezusa w Izmirze, a którzy przybyli, aby odprawić mszę św. w szpitalu, o zweryfikowanie prawdziwości tych wizji.

Ojciec Poulin relacjonował wydarzenia tamtych dni w sposób żartobliwy i lekceważący: „W połowie listopada 1890 roku do rąk niektórych duchownych w Izmirze dotarło Życie Najświętszej Marii Panny Anny Katarzyny Emmerich. Kapłani ci, trzeba to przyznać, nie byli skłonni uwierzyć wizjom. Mimo to przeczytali książkę. I zdumieli się, gdy w miejscu fantazji, których się spodziewali, znaleźli szczerość, uczciwość i prostotę, a także zdrowy rozsądek. Kiedy podzielili się swoimi wrażeniami z lektury ze współbraćmi, usłyszeli słowa krytyki i lekceważenia. Jednak ci, którzy przeczytali książkę z niezmordowaną cierpliwością twierdzili, że są przynajmniej trzy cnoty, których nikt nie może odmówić Annie Katarzynie Emmerich: wielkiej wiary, pobożności i całkowitej zgodności jej wizji z relacjami w Ewangelii”.

Tylko przez odnalezienie opisanego przez Annę Katarzynę miejsca można była udowodnić fałsz jej objawień lub ich prawdę.

Na szefa ekipy został wybrany najbardziej sceptyczny ze wszystkich ojciec Jung. W skład grupy wszedł także inny duchowny, który tak samo jak Jung był żołnierzem z 1870 roku i który tak samo podejrzliwie odnosił się do całej sprawy. Do pomocy przy bagażu został wynajęty tragarz. Przed wymarszem Jung podkreślił, że przeszuka całe wzgórze, aby raz na zawsze rozwiać wszelkie wątpliwości i udowodnić nieprawdziwość tych dziewczęcych urojeń.

W środę 29 lipca 1891 roku, w dzień ofiarowany św. Józefowi i św. Marcie, mała grupa badawcza, z kompasem w rękach, wyruszyła w kierunku wskazanym przez Annę Katarzynę Emmerich. O około godziny 11 doszli do polany, gdzie na małym poletku tytoniu pracowało kilka kobiet. W innej sytuacji widok pracujących na położonym tak wysoko polu mógłby zwrócić uwagę badaczy. Oni jednak, wyczerpani długim marszem, gorącym słońcem i spragnieni, myśleli tylko o jednym - o wodzie. Pracujące w polu kobiety powiedziały, że nie mają wody, ale w klasztorze jest źródło i wskazały odległe o 10 minut drogi skupisko drzew. Mężczyźni pobiegli tam, czym prędzej. Ich zdziwienie nie miało granic, kiedy odkryli źródełko wody, ukryte pod dużymi drzewami, a opodal niego ruiny małego domu przypominającego kaplicę.

Wtedy dotarło do nich to, co zobaczyli już przedtem. Pole, które przekroczyli, antyczne ruiny, nazwa nadana temu miejscu - Panaya Kapulu (Brama wszystkiego, co święte), skały, góra z tyłu, morze z przodu! Czy natknęli się, nie zdając sobie z tego sprawy, na dom, którego szukali? Musieli się przekonać.

Anna Katarzyna Emmerich pisała, że szczytu góry, na której wznosił się dom, Efez jest widoczny z jednej strony, a z drugiej strony, bliżej, znajduje się morze. Nie zważając zatem na zmęczenie, gorąco ani pragnienie, po trosze wspinając się a po trosze biegnąc, zdobyli szczyt góry. Na prawo ujrzeli Ayasuluk, wzgórze Panayir, na lewo płaskowyż Efez, a w niewielkiej odległości morze i wyspę Samos. Teraz nie było już wątpliwości. Trudno byłoby opisać radość odkrywców.

Mimo to duchowni nie chcieli się dać się zwieść pozorom. Musieli mieć absolutną pewność przed wysnuciem wniosków, czy tym bardziej przed publicznym wypowiedzeniem się o odkryciu. Spędzili wiec kolejne dwa dni na gruntownym badaniu wzgórza i okolic a przede wszystkim domu i detali związanych z jego budową. Po dwóch dniach poszukiwań byli już przekonani o prawdziwości objawień niemieckiej zakonnicy. Wrócili do Smyrny (Izmiru), aby zarówno zwolennikom jak i przeciwnikom, przedstawić swoje zdumiewające odkrycie.

15 dni później, 13 sierpnia, wyruszyła druga ekspedycja, aby sprawdzić raport poprzedników. Potwierdzili oni wcześniejsze ustalenia, dodając nowe szczegóły, które umknęły uwadze pierwszych odkrywców, a które zgadzały się z zapiskami w książce siostry Emmerich. Trzecia wyprawa odbyła się między 19 a 23 sierpnia, pod przewodnictwem ojca Junga. Pięciu bądź sześciu naukowców świeckich badało mierzyło i fotografowało interesujący ich teren. W ciągu tamtego tygodnia wszystko to, co mogło okazać się ważne dla sprawy, zostało precyzyjnie i prawidłowo udokumentowane. Badacze wrócili do Izmiru z mapami, pomiarami, szkicami, ale co ważniejsze - z całkowitą pewnością, że znalezione miejsce jest autentyczne i że jego prawdziwość nie będzie musiała być znowu udowadniana. Niedługo potem wypowiedzieli się również pełnomocnicy kościelni, potwierdzając wiarygodność i autentyczność badań i zebranych w ich toku dokumentów.

W czwartek, 1 grudnia 1882, Arcybiskup Izmiru Andrea Timoni (Efez przynależy do diecezji Izmir), osobiście udał się do Panaya Capouli. Wraz z towarzyszącą mu dwunastoosobową grupą świeckich i kościelnych dostojników, chciał na miejscu ocenić przedstawione mu sprawozdanie z przeprowadzonych ekspedycji. Po naocznym zobaczeniu wszystkich faktów, przyznał rację niezaprzeczalnym podobieństwom występującym w opisie Anny Kathariny Emmerich, a domem przed którym znajdował się wówczas. Zdumiony, natychmiast wydał oficjalne stanowisko, w którym stwierdził: „Przyszedł czas, aby sprawę wyjaśnić całemu światu chrześcijańskiemu. Otóż decyzje czy odnaleziony w Efezie dom rzeczywiście był miejscem zamieszkania Maryi każdy musi podjąć osobiście”.